Porcelana – królowa ceramiki.
Umiejętność wytwarzania ceramiki jest jednym z najstarszych rzemiosł znanych ludzkości. Wyposażenie gastronomiczne to nie tylko domena kucharzy ale i archeologów.
Z odkopanych przez nich skorup waz, mis, szczątków noży czy sztućców, wyczytać można bardzo wiele na temat naszej przeszłości. Pierwsze, niezbyt zgrabne i szczelne, wyroby ceramiczne w niczym nie przypominają nowoczesnych naczyń z melaminy czy garnków ze stali nierdzewnej. Wraz z rozwojem myśli technicznej zmieniały się materiały używane przez garncarzy. Pojawił się fajans, a wkrótce po nim porcelana – najszlachetniejszy materiał ceramiczny. Porcelanę wytwarza się z mieszanki glinki kaolinowej, kwarcu i skalenia. Uformowane naczynie wypala się w bardzo wysokiej temperaturze. Ten zabieg sprawia, że porcelana jest odporna na uszkodzenia mechaniczne i chemiczne. Jego receptura była udoskonalana przez setki lat. Techniki wyrobu były pilnie strzeżonym sekretem, a same naczynia z porcelany obiektem pożądania. Z powodu wysokich cen na kosztowne hobby zbierania porcelany mogli pozwolić sobie tylko najbogatsi. Porcelana została wynaleziona około VII wieku w Chinach. Stamtąd przywieziono na dwory europejskie pierwsze egzemplarze. Stało się to jednak dopiero w XVII wieku. Warto pamiętać, że tajemnicę wyrobu porcelany odkrył Jan Fryderyk Bottger – alchemik Augusta II Mocnego. Wcześniej wyroby europejskie nie dorównywały ceramice sprowadzanej z Chin. Porcelana z Saksonii nazywana „białym złotem” stanowiła częsty podarek dla panującego monarchy. Chińskie, wiekowe, bogato zdobione wazy z porcelany osiągają na aukcjach horrendalne ceny. Do dziś w wielu polskich domach z namaszczeniem przechowywane są rodowe serwisy z porcelany i zestawy kryształowych kieliszków. Mimo zaawansowanego wieku porcelana nadal ma się świetnie i nie znika ze stołów mimo pojawiania się coraz bardziej zaawansowanego sprzętu gastronomicznego (np. bardzo odpornych na ścieranie naczyń z melaminy). Nie może jej zabraknąć również w wyposażeniu restauracji. Nic nie smakuje przecież lepiej niż ciepła szarlotka z porcelanowego talerzyka i łyk wiśniówki z pięknego kieliszka.